Ekspedycja 404

Zakęcie: cień mazutu i naftalenu

Pod powierzchnią spokojnej miejscowości Zakęcie w województwie lubuskim od lat tyka bomba ekologiczna. Nie jest to jednak odosobniony incydent, lecz symptom ogólnokrajowej choroby – jedno z szacowanych 450 nielegalnych składowisk w Polsce, które stanowią bezpośrednie zagrożenie dla obywateli. W Zakęciu to ukryte niebezpieczeństwo, zignorowane przez instytucje państwowe i cynicznie zatuszowane przez nieuczciwego przedsiębiorcę, objawiło swoją niszczycielską siłę 28 grudnia 2021 roku. Tego dnia gwałtowna erupcja toksycznych substancji ropopochodnych wystrzeliła na wysokość blisko 20 metrów uświadamiając mieszkańcom, że żyją na skraju katastrofy. Ten moment był kulminacją ponad dwóch dekad nielegalnego składowania niebezpiecznych odpadów w podziemnych wyrobiskach poeksploatacyjnych. Celem niniejszego raportu jest przedstawienie faktów dotyczących genezy tego zagrożenia, wyjaśnienie paraliżu proceduralnego państwa oraz opisanie kroków interwencyjnych podjętych przez Centrum Badań i Edukacji Środowiskowej w odpowiedzi na bezczynność władz.

Od Obietnic do Zagrożenia – Jak Powstała Podziemna Bomba?

Geneza kryzysu w Zakęciu jest podręcznikowym przykładem, jak fasada legalności i obietnice korzyści dla społeczności mogą przez prawie dwadzieścia lat maskować przestępczą działalność o katastrofalnych skutkach. Historia ta jest przestrogą przed iluzją prostych rozwiązań i brakiem należytej kontroli państwa nad zagospodarowaniem wrażliwej infrastruktury poeksploatacyjnej.

Okolice Zakęcia przez dekady był obszarem intensywnej eksploatacji gazu ziemnego i ropy naftowej, co pozostawiło po sobie rozbudowaną infrastrukturę podziemną w postaci odwiertów i pustek po złożach. Po zakończeniu wydobycia, około 2003 roku, na scenie pojawiła się spółka DPV Service sp. z o.o., która uzyskała koncesję na rzekome zagospodarowanie tej przestrzeni. Oficjalnie jej działalność miała polegać na wtłaczaniu do górotworu solanki, czyli zasolonej wody, w celu stabilizacji ciśnienia i zapobiegania osiadaniu terenu. Był to jednak tylko kamuflaż. Pod pozorem legalnej działalności, przez ponad dekadę, firma nielegalnie wpompowywała do podziemi tysiące ton toksycznych odpadów ropopochodnych i chemicznych. Aby uśpić czujność mieszkańców i organów kontrolnych, spółka finansowała remonty lokalnych dróg, a protesty nielicznych zaniepokojonych osób, sygnalizujących nocne transporty i podejrzane zapachy, były skutecznie marginalizowane. DPV Service legitymowała się nawet własnymi, spreparowanymi badaniami fizykochemicznymi, które miały potwierdzać zgodność wtłaczanych substancji z deklaracjami.

Poniższa chronologia ukazuje kluczowe etapy eskalacji zagrożenia:

  • Lata 80. i 90. XX w.: Aktywna, państwowa eksploatacja złóż gazu ziemnego i ropy naftowej w regionie.
  • Ok. 2003-2005: Spółka DPV Service sp. z o.o. uzyskuje koncesję na wtłaczanie solanki w celu stabilizacji górotworu.
  • 2005-2015: Dekada przestępczej działalności polegającej na nielegalnym wtłaczaniu pod ziemię toksycznych odpadów przemysłowych pod przykrywką legalnych działań.
  • 2015: Ministerstwo Środowiska cofa spółce koncesję, formalnie kończąc jej działalność, jednak bez jakichkolwiek działań zabezpieczających.
  • 28.12.2021: Gwałtowna erupcja substancji ropopochodnych z odwiertu, która obnaża rzeczywistą skalę zagrożenia.
  • 2024-2025: Postępowania egzekucyjne i apele samorządu – pat proceduralny i trwające zagrożenie.

Kulminacją tych wieloletnich zaniedbań, oszustw i instytucjonalnej bierności była właśnie katastrofa z grudnia 2021 roku, która stała się punktem zwrotnym w walce o bezpieczeństwo mieszkańców. Kalendarium wydarzeń w Zakęciu zostało zebrane w reportażu Małgorzaty Nabel-Dybaś w Radiu Zachód, która odkopała też archiwalny reportaż Grażyny Walkowiak sprzed prawie dwóch dekad. https://zachod.pl/1066130/zakecie-na-tykajacej-bombie-reportaz-malgorzaty-nabel-dybas/ 

Erupcja z Grudnia 2021 roku

Erupcja z 28 grudnia 2021 roku była momentem, w którym ukrywane przez lata zagrożenie stało się brutalnie widoczne. Nie był to przypadek, lecz nieunikniony skutek niestabilności geomechanicznej wywołanej przez ogromne ciśnienie nagromadzone w podziemnym składowisku. Tego dnia rozszczelnienie głowicy zabezpieczającej odwiert doprowadziło do gwałtownego wyrzutu około 1000 litrów czarnej, kleistej mazi na wysokość blisko 20 metrów. Substancja pokryła okoliczne pola, a jej lepkie cząstki dotarły nawet do samochodu zaparkowanego 300 metrów od miejsca erupcji.

Analizy laboratoryjne uwolnionej substancji potwierdziły najgorsze obawy: zamiast deklarowanej solanki, pod ziemią zmagazynowano skrajnie niebezpieczny koktajl chemiczny. Zagrożenia związane z tymi odpadami mają charakter wielopoziomowy i dotyczą zarówno zdrowia ludzkiego, jak i całego ekosystemu.

  • Właściwości rakotwórcze i mutagenne: Zidentyfikowane związki chemiczne mają potwierdzone działanie kancerogenne i mutagenne. Długofalowa ekspozycja na ich opary lub kontakt z nimi stwarza realne ryzyko rozwoju chorób nowotworowych oraz powstawania wad genetycznych u potomstwa.
  • Wysoka łatopalność: Substancja jest skrajnie łatwopalna. W przypadku kolejnej katastrofy istnieje ogromne ryzyko pożaru lub wybuchu w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań mieszkalnych, zwłaszcza w przypadku potencjalnej erupcji gazowej.
  • Toksyczność wziewna i bezpośrednia: Kontakt z oparami powoduje natychmiastowe skutki zdrowotne, takie jak bóle głowy i gardła, na które skarżyli się mieszkańcy. Jednocześnie, jak relacjonowała lokalna mieszkanka Ewa Zakrzewska, lepka maź całkowicie zniszczyła uprawy na przyległych polach, prowadząc do jałowienia gleby poprzez odcięcie dostępu tlenu i wody do systemów korzeniowych roślin.

Skalę zagrożenia potęguje fakt, że zaledwie 50 metrów od terenu składowiska powstaje nowe osiedle domów jednorodzinnych. Mieszkańcy, często nieświadomi pełnego ryzyka, żyją w cieniu tykającej bomby, której kolejna erupcja mogłaby mieć niewyobrażalne skutki.

Nasza działania

Lipiec 2025:  Zaniepokojeni doniesieniami medialnymi i sygnałami od mieszkańców, w lipcu przedstawiciele naszej organizacji – Stanisław Kurowski i Kamila Poliksza udali się na teren składowiska w Zakęciu. Wizja lokalna w pełni potwierdziła nasze obawy. Teren był zabezpieczony w sposób iluzoryczny, co stwarzało bezpośrednie ryzyko dla każdego, kto znalazłby się w jego pobliżu. Stwierdziliśmy, że skala zaniedbań wymaga natychmiastowego nagłośnienia. Nagraliśmy z tego miejsca film, który jest dostępny w naszych mediach społecznościowych. Film znajduje się pod tym linkiem. http://facebook.com/reel/756020690554646/

Wrzesień 2025: W sierpniu nawiązaliśmy kontakt z dziennikarzem Michałem Piotrowskim z TVP1, a we wrześniu sprawa została zaprezentowana opinii publicznej w ogólnopolskim programie „Reporterzy” oraz na antenie Radia Zachód. Naszym celem było poinformowanie społeczeństwa o tykającej bombie i zmuszenie władz do reakcji. Fragment reportażu można obejrzeć na oficjalnej stronie TVP Info. https://www.tvp.info/89254870/tykajaca-bomba-ekologiczna-i-osiedle-w-zakeciem-lubuskie-reporterzy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Grudzień 2025: Pod koniec roku dotarła do nas szokująca informacja o zawieszeniu postępowania karnego w oczekiwaniu na kluczową opinię biegłego. Decyzja ta, choć formalnie uzasadniona procedurami, była dla nas ostatecznym dowodem na systemową bezsilność i brak woli politycznej do rozwiązania problemu. Zamiast nas zniechęcić, zmobilizowała nas do dalszej, jeszcze bardziej zdeterminowanej walki o bezpieczeństwo mieszkańców i rozliczenie winnych tej katastrofy.

Aby zrozumieć, dlaczego działania organizacji społecznych, takich jak nasza, są tak kluczowe, należy dokładnie przeanalizować przyczyny, dla których państwo polskie pozostaje bezradne w obliczu tak oczywistego zagrożenia.

Paraliż Prawny i Bezsilność Mieszkańców

Pomimo ewidentnego zagrożenia, potwierdzonego erupcją z 2021 roku, państwo polskie pozostaje bezradne. Przyczyną tego stanu jest patologiczny mechanizm „firmy widmo”, który skutecznie blokuje wszelkie próby pociągnięcia winnych do odpowiedzialności i fizycznego usunięcia zagrożenia.

Problem prawny ze spółką DPV Service sp. z o.o. jest podręcznikowym przykładem systemowej luki. Mimo że firma od lat nie prowadzi żadnej działalności, a jej zarząd jest nieuchwytny dla organów ścigania, formalnie wciąż zarządza terenem składowiska. Policja bezskutecznie poszukuje jej prezesa, co jest warunkiem koniecznym do doręczenia tytułu egzekucyjnego. Bez tego dokumentu Okręgowy Urząd Górniczy nie może uruchomić procedury wykonania zastępczego, czyli fizycznej likwidacji bomby ekologicznej na koszt Skarbu Państwa. Gmina Otyń, jak wielokrotnie podkreślała burmistrz Barbara Wróblewska, stała się „zakładnikiem formalizmu prawnego”, bezsilnie obserwując tykającą pod jej terenem bombę.

Wnioski i Apel o Natychmiastowe Działania

Sprawa Zakęcia stanowi studium przypadku systemowych słabości w polskim prawie i systemie ochrony środowiska. To bolesna lekcja, która obnaża, jak łatwo można wykorzystać luki prawne do prowadzenia przestępczej działalności na ogromną skalę, przerzucając jej koszty na społeczeństwo i środowisko. Z analizy tej dramatycznej sytuacji płyną cztery kluczowe wnioski, które wymagają natychmiastowej refleksji i działań legislacyjnych.

  1. Niewydolność prawa wobec „firm widm”: Obecne przepisy, uzależniające interwencję państwa od skutecznego doręczenia pism nieuchwytnym zarządom, są fikcją. Konieczna jest pilna nowelizacja prawa, która umożliwi organom państwa, takim jak Urząd Górniczy, podjęcie działań w ramach wykonania zastępczego w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, bez oglądania się na formalności związane z firmą-słupem.
  2. Błędne priorytety finansowania: To skandal, że Zakęcie, z jego udokumentowanym, aktywnym zagrożeniem erupcyjnym, nie znalazło się na priorytetowej liście lokalizacji dofinansowanych z rezerwy celowej NFOŚiGW. W tym samym czasie środki skierowano do innych województw, z czego aż siedem lokalizacji w samym województwie śląskim otrzymało wsparcie z dodatkowej puli Funduszu. Apelujemy o natychmiastową rewizję kryteriów przyznawania środków, tak aby uwzględniały one specyfikę i dynamikę zagrożeń podziemnych, które wymagają interwencji w pierwszej kolejności.
  3. Brak wsparcia dla samorządów: Gmina Otyń została pozostawiona sama sobie z problemem, który dalece przekracza jej możliwości finansowe, techniczne i prawne. Ten przypadek dowodzi, że Polska potrzebuje centralnej, wyspecjalizowanej jednostki interwencyjnej, zdolnej do szybkiego i skutecznego reagowania na tego typu katastrofy ekologiczne.
  4. Lekceważenie głosu społecznego: Gdyby głosy mieszkańców, którzy już na początku XXI wieku alarmowali o nieprawidłowościach, zostały potraktowane poważnie, dzisiejszej katastrofy można było uniknąć. Marginalizowanie obaw społecznych i brak transparentności doprowadziły do eskalacji problemu, którego koszty będą teraz ponosić wszyscy podatnicy.

W imieniu Centrum Badań i Edukacji Środowiskowej „Ekspedycja 404” wzywamy do natychmiastowego działania. Apelujemy do władz centralnych, Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o bezzwłoczne wpisanie Zakęcia na listę priorytetową i przeznaczenie niezbędnych środków na likwidację zagrożenia. Czas formalizmów się skończył. Należy podjąć realne kroki w celu fizycznego usunięcia toksycznych odpadów, zanim dojdzie do kolejnej, być może znacznie większej, katastrofy.